Krok II – selektywna eliminacja

Przechodząc przez fazę selektywnej eliminacji ubrań, co do których nie miałam ostatecznie sprecyzowanej niechęci albo chęci, planowałam każdą rzecz założyć, przechodzić, zrobić zdjęcie i dopiero wtedy zadecydować, czy się z nią pożegnać, czy nie. Jak mi to wyszło?

Zdjęcie zrobiliśmy jedno – z dwurzędową, szarą marynarką. Zakochałam się w idei takiej marynarki, kiedy na pintereście trafiłam na poniższy obrazek z bloga Collage Vinage, prowadzonego przez Sarę Escudero:

Men's blazer with black maxiIdealnie odwzorowaną marynarkę znalazłam kilka tygodni później na wyprzedaży w Mango i entuzjastycznie ją kupiłam. Od tamtego czasu początkowy entuzjazm zastąpiły wątpliwości – za każdym razem, kiedy miałam ją na sobie, czułam, że coś mi tu jednak nie pasuje. I tak przez kolejne sezony marynarka wisiała w szafie razem z tymi wątpliwościami, a przed pozbyciem się jej skutecznie powstrzymywała mnie jakość materiału i nadal to zdjęcie…

W wersji „do sprawdzenia” wylądowała w zestawie z czarnymi wąskimi spodniami, błękitną koszulą i długimi kozakami, które lata świetności mają już za sobą, ale nadal są jednym z lubianych elementów mojej szafy.

Marynarka jak na razie wróciła do szafy, może potrzebuję jeszcze trochę czasu i kilku pomysłów, żeby się z nią lepiej zaprzyjaźnić… ale na razie nie chcemy się rozstawać. Pewnie przetestuję ją jeszcze raz w bardziej sprzyjającej pogodzie, bo zima to nie jest mój najlepszy modowy czas – najchętniej nie wychodziłabym z wielkiego swetra i emu… Cóż, do pracy, gdzie obowiązuje business casual dress code zimą też trzeba chodzić. 🙂

Co do reszty ubrań z wieszaka niezdecydowania – w większości wystarczyła mi tylko próba założenia ich i dyskomfort, który kazał od razu się przebierać. Tym samym, pożegnałam się, między innymi, z dzwonami z kolekcji Anji Rubik dla Mohito, które byłyby cudowne, o ile nie spadałyby mi z tyłka przez zbyt niski stan. Kapsułowa szafa do pracy została zatem skompletowana i w tym roku chcę ją poszerzyć o garnitur i parę szpilek. Plan na wiosnę (która mam nadzieję przyjdzie niedługo) jest taki, aby ogarnąć też tę drugą, codzienną część garderoby. Jako wsparcie czeka kilka podręczników i blogów, którymi pewnie się z Wami podzielę.

Ach, i jeszcze jedna rzecz – na zdjęciach powyżej nie mam makijażu. Nie jest to spowodowane głębszą ideologią, za którą podziwiam między innymi Alicię Keys, ale wynik lenistwa. Natomiast dzięki różnego rodzaju akcjom wspierającym naturalny wygląd, trochę mniej się wstydzę paradować po biurze bez mejkapu.

1 Comment

  1. Cześć kobieto. Uważam, ze dobrze zrobiłaś zostawiajac ja w szafie. Może zamiast koszulki, wystarczyło założyć biały t-shirt, zeby dodać sensualności i lekkości- moje skromne zdanie oczywiście. Dodało by Ci pewnisci, ze to jest to.
    Wnioskuje jeszcze niesamowity pociąg do tej dwurzędówki- patrząc na zdjęcie z bloga tym, ze połączona została z Twoja pasja. Lekka sukienka, w której oddanczyla byś tango i szara lekko z „męskiej” szafy marynarka. Jak dla mnie strzał w 10!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s